Komentarz

Do Ewangelii

Medytacja nad Słowem

Tę scenę można by zatytułować: Jezus u swoich przyjaciół. Rzeczywiście bowiem rodzeństwo z Betanii: Marta, Maria i Łazarz, często gościli Jezusa pod swym dachem.

Głową domu – jak wynika z tekstu – jest Marta, być może najstarsza w gronie i chyba najbardziej zaradna z całej trójki. Jest ona takim nowotestamentowym odpowiednikiem „dzielnej niewiasty” z Księgi Przysłów ze Starego Testamentu (31,10nn). Jest dynamiczna i troszczy się starannie o właściwie przyjęcie Gościa. Ale jest też impulsywna i ma silne poczucie sprawiedliwości, a może raczej należało by powiedzieć w tym kontekście – niesprawiedliwości, gdy widzi, że jej siostra – zamiast jej pomóc – usiadła sobie u stóp Jezusa i przysłuchuje się Jego słowom.

Prawdopodobnie każdy z nas zareagowałby tak jak Marta, ocena Jezusa jest jednak odmienna: „troszczysz się i niepokoisz o wiele, a trzeba tylko jednego” – taką wersję zawierają najstarsze papirusy Ewangelii pochodzące z III w.

Czy Jezus zatem bardziej pochwala postawę zasłuchania się w Jego nauczanie i modlitwę ponad troskę o codzienne ludzkie potrzeby osobiste czy rodzinne? Nie. Wyraźnie wskazuje, że to, co wybrała Maria, to jest „najlepsze”, ale jest to „cząstka”, a cząstka to jeszcze nie „całość”. Pełnia chrześcijańskiej postawy winna być reprezentowana przez zespolenie działań Marty i Marii – takie benedyktyńskie ora et labora, „módl się i pracuj!” – gdzie priorytetem jest jednak zasłuchanie się w słowa Chrystusa. Dlaczego? Bo z rozmowy z Jezusem chrześcijanin winien czerpać natchnienie do właściwego działania w świecie oraz motyw do korygowanie tego, co jest niewłaściwe.

ks. Wojciech Michniewicz
Blog autora: anaideia2.blogspot.com

Zamyślenia

Kiedy do domu przychodzi gość, to gospodarz stara się go jak najlepiej przyjąć. Co jednak można zrobić, kiedy w gościnę przychodzi Bóg? Jak można ugościć Tego, Który jest Najwyższy i Wszechmocny? Dzisiejsze czytania wskazują na ważny aspekt życia człowieka i jego relacji do Boga. Stwórca zawsze pozostaje w kontakcie ze swoim stworzeniem, staje się mu bliski. Można powiedzieć, że odwiedza człowieka w jego rzeczywistości, w jego codzienności.
Pierwsze czytanie przedstawia Abrahama, który siedząc przy wejściu do swego namiotu widzi pod dębami Pana, który mu się ukazał. Ma wewnętrzne poczucie przebywania wobec rzeczywistości nadprzyrodzonej. Trzy osoby, które go odwiedziły na pewno nie są z tego świata. Abraham nie zadaje pytań, lecz pragnie ugościć niespodziewanych gości. Zachowanie Abrahama jest typowe dla ówczesnej mentalności Wschodu. Gospodarz czuł się w obowiązku, aby godnie przyjąć gości.
Bóg przyjmuje gościnę Abrahama, jednak daje mu do zrozumienia, że nie przychodzi do niego przez przypadek. To nie Abraham obdarowuje Boga, lecz odwrotnie: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. Dar, który otrzymuje, to syn, który w tym konkretnym przypadku jest znakiem błogosławieństwa wypływającego z zawartego przymierza. W ten sposób Bóg pokazuje, że realizuje daną Abrahamowi obietnicę uczynienia z niego wielkiego narodu. Znajdzie się on pod szczególną opieką Bożą i będzie się cieszył Jego błogosławieństwem. Pokazuje w ten sposób, że inicjatywa zawsze leży po Jego stronie. Dla człowieka zaś najważniejsze jest to, aby odpowiedzieć na Jego zaproszenie, wejść z Nim w relację.
Jeszcze bardziej jest to podkreślone w Ewangelii. Jezus przychodzi w gościnę do domu Marty i Marii. Dwie siostry są ukazane jako dwie postawy. Marta stara się jak najlepiej przyjąć wyjątkowego Gościa, krząta się po domu i wszystko przygotowuje, Maria zaś siedzi u stóp Jezusa i wsłuchuje się w Jego słowa.
Podobnie jak w przypadku Abrahama Bóg, tak teraz Jezus przychodzi ze swojej inicjatywy. To On jest Tym, który obdarowuje. I to właśnie dostrzegła Maria. Jej postawa świadczy o tym, że najważniejsze jest Słowo Boże. Bóg, który tak właśnie pragnie zagościć w sercu człowieka. Jezus nie karci Marty za jej wyrzut, że Maria jej nie pomaga. Wskazuje tylko, że najlepiej można ugościć Boga przez adorację, wsłuchanie się w Jego słowa: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
„Słowa Jezusa są bardzo jasne: nie ma w nich lekceważenia życia czynnego, ani tym bardziej hojnej gościnności, lecz wyraźnie uświadamiają one, że jedyną rzeczą naprawdę ważną jest coś innego: słuchanie Słowa Pana, a Pan w tym momencie jest tutaj – obecny w Osobie Jezusa! Wszystko inne przeminie i będzie nam zabrane, ale Słowo Boże jest wieczne i nadaje sens naszemu codziennemu działaniu” (Benedykt XVI, Rozważanie 18 lipca 2010).

ks. Tomasz Sulik

Kontakt

Nie jesteśmy teraz w pobliżu. Ale możesz wysłać do nas e-mail, a my skontaktujemy się z Tobą, jak najszybciej.

Not readable? Change text. captcha txt