Wszystko w Galilei się zaczęło, wszystko też w Galilei się kończy. Odtąd Galilea jest wszędzie tam, gdzie głosi się dobrą nowinę o Jezusie zmartwychwstałym. Tak przynajmniej jest w teologii zapoczątkowanej w Ewangelii wg św. Marka, a kontynuowanej u Mateusza.

Natomiast Łukasz widzi te sprawy inaczej: u niego Jezus wstępuje do nieba z Góry Oliwnej koło Jerozolimy. Skąd ta różnica? Ponieważ w teologii Łukaszowej historia Jezusa kończy się Jego wniebowstąpieniem w Jerozolimie i tu, wraz ze zstąpieniem Ducha Świętego, zaczyna się też historia Kościoła, przedstawiona dalej w Dziejach Apostolskich.

Cel teologiczny zatem, który przyświeca poszczególnym Ewangelistom, wpływa na sposób ukazania zarówno postaci Jezusa, jak i faktów historycznych z Nim związanych. Inaczej mówiąc, Ewangeliści wydobywają, eksponują, a niekiedy i przekształcają z historii Jezusa te wydarzenia, które lepiej ilustrują ich założenia teologiczne.

Wróćmy jednak do Ewangelii Mateuszowej. Chociaż niektórzy uczniowie wydają się nadal wątpić w realność postaci Jezusa, to jednak – pomijając ich niepewności – Jezus wzywa wszystkich do tego, by szli i „czynili uczniów” spośród wszystkich narodów ziemi. „Czynić uczniów” to jest coś więcej, niż tylko nauczać. To sprawić, że ktoś widzi w Jezusie swego Mistrza i Przewodnika, i wiąże się z Nim na dobre i na złe.

Bo tylko Jemu jest dana wszelka władza na niebie i na ziemi, i tylko On jest z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata, i tylko w imieniu Boga w Trzech Osobach Jedynego jest ratunek dla nas, którzy jesteśmy blisko, i dla tych, którzy są jeszcze daleko.

ks. Wojciech Michniewicz
Blog autora: anaideia2.blogspot.com